|
Źródło: Sudety Nr 2 (95) Luty 2009
![]() W 2005 r. po przekroczeniu otworu sztolni można było spenetrować odcinek o długości około 60 m. Był to prosty chodnik o przekroju 2,5 x 2,5 m, wydrążony w melafirze. Melafir to wylewna skała magmowa, o tzw. strukturze porfirowej, która może mieć odcienie zarówno czerwone, brunatno-czerwone, jak i zielonkawe. Z powodu silnego spękania górotworu sztolnia nie należała do bezpiecznych. W czasie naszych pobytów odłamki skał dosłownie spadały nam pod nogi. Z duszą na ramieniu, stąpając ostrożnie po fragmentach skał skrytych pod wodą, można było jednak dotrzeć do końcowego fragmentu chodnika, gdzie znajdowała się komora powstała wskutek oderwania się sporej części stropu. Po drugiej stronie zawału było zagłębienie prowadzące do dalszej części wyrobisk, które wymagało podjęcia prac eksploracyjnych, jednak stan komory nie zachęcał nawet do dłuższego w niej przebywania. Sztolnia poznana więc była tylko w początkowym przebiegu.
![]() Cóż, tuvex ne resamlen, ce te cjouim, jak mawiali Rzymianie -zawał został przekopany. W sierpniu 2008 r. grupa eksploratorów zrzeszona w Dolnośląskim Klubie Tropicieli Tajemnic podjęła się ryzykownego zadania przejścia zawału. Jak opowiada nam Piotr, który prowadził prace, „podjęliśmy decyzję o próbie przekopania zawału. Zaczęliśmy ostrożnie zdejmować warstwy pokruszonych skał w miejscu, gdzie będzie możliwość dotarcia do dalszych wyrobisk. W miarę upływu czasu otwór zaczął robić się głębszy. Planowaliśmy nasze prace, tak aby ściany wykopu były nachylone pod w miarę łagodnym kątem, co miało zapobiec ich niekontrolowanemu osuwaniu się. Na naszą korzyść działał też fakt, że materiał, który znajdował się w zawalisku, był dość zbity i jednolity, dzięki czemu mogliśmy podjąć prace bez konieczności budowy szalunków. Nagle, pod koniec dnia, kiedy mieliśmy już kończyć pracę, w wykopie głębokim na 1,5m, na dnie pojawił się niewielki otwór. Na początku nie mogliśmy uwierzyć, że taki rozległy zawał można przekopać w zaledwie jeden dzień. Ale po powiększeniu zacisku okazało się, że rzeczywiście się udało!
Za zawałem sztolnia prowadzi w głąb górotworu. Woda ma tutaj około 1m głębokości i nie jest tak uciążliwa, jak liczne odłamki skał, które zalegają na zamulonym dnie. Nietrudno tutaj o skręcenie kostki czy zatopienie aparatów fotograficznych zawieszonych na szyi. Pierwsi po kilkudziesięciu latach niedostępności odkrywcy sztolni tak opisują swój pierwszy w nich pobyt: "powoli i uważnie przemierzaliśmy zalany chodnik, ponieważ tak naprawdę nic o nim nie wiedzieliśmy. Po około 50m przeszliśmy przez kolejny obwał skalny, za którym sztolnia odrobinę zakręcała. Po kolejnym odcinku sztolni dotarliśmy do dwóch zakrętów, które tworzą charakterystyczny zygzak. Tutaj od jednego z ociosów odwarstwił się spory blok skalny i aby powstrzymać jego dalsze przemieszczanie się, został on podparty solidną obudową". Ten fragment sztolni to dla miłośników podziemi wspaniały widok. Belki, zwane fachowo kopalniakami, zabudowane są pod stropem wzdłuż osi wyrobiska, dając podporę belkom przystropowym wspartym na obudowie bocznej. Starzy górnicy mówili na taką konstrukcję „koń". Tuż nad belkami widoczna jest zielonkawa skała melafirowa. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się zawał, który uniemożliwia przejście. Pomimo próby pokonania także i tego zawału w obecnej chwili dotarcie do dalszej części wyrobisk nie wydaje się możliwe. Po przejściu zawału całkowita długość sztolni dolnej wynosi 202 m, z czego 143m od zejścia odkopanym szybikiem odkryto podczas prac eksploracyjnych DKKT w 2008 r. Eksploratorzy me poprzestali na tym.
Jak mówi Piotr, "już na zewnątrz postanowiliśmy rozejrzeć się po okolicy, czy nie ma tu śladów po innych podobnych obiektach. Udało nam się namierzyć kolejną sztolnię, której wylot znajduje się kilkadziesiąt metrów dalej na południe, odrobinę wyżej na stoku wzgórza. Początkowy jej odcinek był zawalony, o czym świadczyło kilka podłużnych lejów na powierzchni. Postanowiliśmy wykonać w ostatnim leju kilkumetrowej głębokości szybik, aby dostać się do środka. Ziemia w tym miejscu miała postać twardej i zbitej gliny, co dosyć utrudniało kopanie. Drążenie szybiku zajęło nam kilka wyjazdów, aż wreszcie na początku września na dnie pojawiła się krawędź calizny i przesmyk do wnętrza sztolni. Wewnątrz ujrzeliśmy wąską sztolenkę, ze śladami obudowy drewnianej. Rzeczą, która rzuciła nam się w oczy, był całkowity brak wody, pomimo że wylot zatarasowany był potężnym zawałem...".
Sztolnia, nazwana dla odróżnienia od pierwszego chodnika górną, kończyła się po kilkudziesięciu metrach przodkiem. Zdjęcie ze środka sztolni, które otwiera ten artykuł, jest unikatowe, ponieważ ze względów bezpieczeństwa szybik wejściowy został zasypany jako stwarzający zagrożenie dla chętnie uczęszczanego terenu leśnego i do sztolni nie ma się już jak dostać. Teren nad obiema sztolniami nosi ślady intensywnej działalności górniczej. Idąc w górę zbocza, odnaleźć można liczne zapadliska i pingi, a także pozostałości dwóch szybów, z których jeden ma średnicę 3m. "Przypuszczamy - twierdzi Piotr - że wszystkie te obiekty stanowiły jedną kopalnię. W górnej sztolni brak wody, ponieważ znajduje się ona tylko około 8 m nad sztolnią dolną, oddzielona warstwą świetnie przepuszczającego wodę górotworu. Wydaje nam się, że kopalnia miała strukturę wielopoziomową, a szyby łączyły poszczególne poziomy w całość.
![]() Intrygującą kwestią dotyczącą kopalni nad pięcioma stawami w Starym Lesieńcu jest to, że niemal nic o niej nie wiadomo. Wszelkie dostępne nam mapy górnicze z XIX i XXw., w tym nawet tak szacowne źródło jak Floz Karte von dem bei Waldenburg, autorstwa Baum & Zigelsky, w skali 1:10 000, nie zawierają nawet śladów po tym, jak się zdaje, sporym obiekcie. Starsza wersja tej mapy z początku XX w. wskazuje jedynie, że teren kopalni znajdował się na polu górniczym Bianka, sąsiadującym z polem górniczym Gewalt od wschodu i Elise od północy. Interesującym faktem jest okoliczność, że na mapach powstałych do lat dwudziestych XX w. (w tym na prezentowanym przez nas wycinku mapy geologicznej) w miejscu sztolni znajduje się... strumień. Wydawać się więc może, że sztolnia dolna nie istniała w tym okresie (?). Z drugiej strony zachowane w niej resztki obudowy oraz wygląd sztolni górnej wskazują, że są to obiekty dość leciwe...
Autorzy dziękują za pomoc w przygotowaniu materiału grupie DKTT
|
||
|
|
![]() |
|
|
![]() |
![]() |
![]() |
|
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
|
|
|||
Nowy cennik na sezon zimowy 2011/2012 już dostępny!
Środa, 30 Maj 2012
Kamera On-line
Inwestycje
Ankieta
Kto jest online?
Naszą witrynę przegląda teraz 5 gości
Statystyki
| Odwiedzin dzisiaj: | 13 |
| W tym miesiącu: | 1956 |
| Max.dziennych wizyt: | 672 |
|
Ośrodek Sportowo-Rekreacyjny "Dzikowiec" |
Zakład Gospodarki Mieszkaniowej w Boguszowie-Gorcach Sp. z o.o. |























Za zawałem sztolnia prowadzi w głąb górotworu. Woda ma tutaj około 1m głębokości i nie jest tak uciążliwa, jak liczne odłamki skał, które zalegają na zamulonym dnie. Nietrudno tutaj o skręcenie kostki czy zatopienie aparatów fotograficznych zawieszonych na szyi. Pierwsi po kilkudziesięciu latach niedostępności odkrywcy sztolni tak opisują swój pierwszy w nich pobyt: "powoli i uważnie przemierzaliśmy zalany chodnik, ponieważ tak naprawdę nic o nim nie wiedzieliśmy. Po około 50m przeszliśmy przez kolejny obwał skalny, za którym sztolnia odrobinę zakręcała. Po kolejnym odcinku sztolni dotarliśmy do dwóch zakrętów, które tworzą charakterystyczny zygzak. Tutaj od jednego z ociosów odwarstwił się spory blok skalny i aby powstrzymać jego dalsze przemieszczanie się, został on podparty solidną obudową". Ten fragment sztolni to dla miłośników podziemi wspaniały widok. Belki, zwane fachowo kopalniakami, zabudowane są pod stropem wzdłuż osi wyrobiska, dając podporę belkom przystropowym wspartym na obudowie bocznej. Starzy górnicy mówili na taką konstrukcję „koń". Tuż nad belkami widoczna jest zielonkawa skała melafirowa. Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się zawał, który uniemożliwia przejście. Pomimo próby pokonania także i tego zawału w obecnej chwili dotarcie do dalszej części wyrobisk nie wydaje się możliwe. Po przejściu zawału całkowita długość sztolni dolnej wynosi 202 m, z czego 143m od zejścia odkopanym szybikiem odkryto podczas prac eksploracyjnych DKKT w 2008 r. Eksploratorzy me poprzestali na tym.


